PODZIEL SIĘ

Raków Częstochowa to klub, który w 2021 roku będzie obchodził swoją setną rocznicę założenia. Dopiero po tak długim czasie, zespół zadomowił się na dobre w tabeli polskiej najwyższej klasy rozgrywkowej, którą obecnie jest PKO Ekstraklasa. Warto dokonać rozbioru drużyny na czynniki pierwsze i poszukać elementów, które wreszcie pozwoliły zaistnieć Rakowowi na piłkarskiej mapie Polski.

Bukmacherzy nie dają zbyt dużych szans na mistrzostwo Rakowa. Popularne firmy jak PZBuk na wygraną PKO Bank Polski Ekstraklasę przez podopiecznych Papszuna oferuje kurs 5.75. Wyżej od Częstochowian notowane są drużyny Legii, Śląska, Zagłębia oraz Pogoni Szczecin.

Długo, długo nic

Pierwsze poważne osiągnięcie klubu to udział w finale rozgrywek o Puchar Polski w 1967 roku. Wtedy, na stadionie Błękitnych Kielce, zespół trenera Wrzosa uległ Krakowskiej Wiśle 2:0 po dogrywce. Kolejny sukces przyniósł dopiero sezon 1993/94, w którym trener Zbigniew Dobosz wprowadził zespół spod Jasnej Góry do najwyższej klasy rozgrywkowej. Tam, piłkarze z Częstochowy najlepiej spisywali się dyrygowani przez Gotharda Kokotta, który wywalczył z zespołem najwyższą w historii lokatę – 8 miejsce. Szybko jednak nastąpił upadek klubu, który już na przełomie wieków walczył o utrzymanie w IV lidze. Klub borykał się z wieloma problemami finansowymi, aż do czasu zakupu klubu przez właściciela firmy x-Kom, Michała Świerczewskiego. Rozpoczęła się rewolucja.

Głowa, a nie pieniądze

W Rakowie w tej chwili na ławce trenerskiej zasiada Marek Papszun. Szkoleniowiec dał się poznać jako osoba zdeterminowana w dążeniu do celu, świetny strateg i budowniczy zespołu. Z pewnością jest to jeden z najsilniejszych punktów Rakowa. Nie bez znaczenia są też ściągani na przestrzeni lat zawodnicy, jak chociażby kapitan drużyny Tomas Petrasek, który zdążył już zadebiutować w reprezentacji Czech. Świetnie zapowiada się także sprowadzony przed sezonem Hiszpan – Ivi Lopez, który, póki co czaruje na boisku swoją oszałamiającą grą. W Rakowie duży nacisk kładzie się na rozwój młodzieży. Widać, że klub chce stawiać na młodych zawodników, których sam wyszkoli. Już na poziomie grup młodzieżowych widać pewną spójność filozofii, jaka panuje w klubie. W każdej grupie wiekowej zawodnicy klubu z Częstochowy wybijają się na tle swoich rówieśników, co również nie pozostanie bez echa, pozwalając zbudować solidne zaplecze na następne lata egzystencji.

Czy mistrzostwo jest realne?

To pytanie zadaje sobie chyba większość kibiców Rakowa. Przez jaki czas jeszcze piłkarze będą dawać z siebie 100%? Czy przyjdzie załamanie? Jak na razie rozpędzony Raków się nie zatrzymuje i wygrywa kolejne mecze. Głównym rywalem podopiecznych Papszuna wydaje się być Legia Warszawa. Czesław Michniewicz poukładał w Legii wszystkie klocki i jak na razie gra ona na miarę swoich oczekiwań. Wyjściowy skład i jak i ławka rezerwowych zdecydowanie przemawia na korzyść Warszawiaków. Z drugiej strony walki o mistrzostwo nie odpuści także drużyna Pogoni. Jest to przysłowiowy czarny koń obecnego sezonu. W Szczecinie ponad miesiąc temu stwierdzono 33 przypadki zachorowania. Z tego powodu odwołano trzy kolejki, w których rywalizować miała Pogoń. Po wyleczeniu większości zawodników Pogoń krok po kroku wróciła na zwycięską ścieżkę. Obecnie do Rakowa traci pięć punktów ale w zanadrzu ma zaległe spotkanie z Lechem Poznań.

Zimowe wzmocnienia?

Na pierwszy rzut oka jedna pozycja mocno razi w składzie Częstochowian. Jest to obsadzenie środkowego napastnika. Jak dotąd o miejsce rywalizują Gutkovskis oraz Oskar Zawada. Obaj jednak mocno odstają od reszty zespołu i nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Sporo mówi się o przejściu Zaura Sadajewa. Czeczeński napastnik jest obecnie bez klubu, a Polscy kibice mogą go kojarzyć z występów w Lechu Poznań. Kolejnym transferem ma być wzmocnienie pozycji bramkarza. Do klubu podobno przymierzany jest Przemysław Tytoń, który ostatnio występował w amerykańskiej MLS.